Jak kupować wino
Jak kupowac wino Drukuj
Wpisany przez Administrator   
piątek, 03 października 2008 14:22

Na pierwszy rzut oka, gdy już przedwcześnie dokonaliśmy wyboru, kupowanie wina wydaje się być sprawą dość prostą. Trzeba pójść do swojego ulubionego sklepu winiarskiego i nabyć kilka butelek. Istnieją jednak pewne subtelności dotyczące kupowania wina, z których trzeba sobie zdawać sprawę, jeżeli chce się mieć pewność, że wino to jest w dobrej kondycji i niezepsute.

Na początek należy przyjrzeć się butelce, którą mamy kupić. Niewłaściwe traktowanie wina można rozpoznać po stanie butelki w naszym ręku. Po pierwsze, jeżeli korek wysunął się ponad krawędź szyjki butelki i wypchnął ołowianą lub plastikową kapsułkę osłaniającą czubek butelki, należy od razu sięgnąć po inną. Wina wystawione na zbyt wysokie temperatury rozszerzają się w butelce i wypychają korek do góry. I to właśnie wina najlepszej jakości, te które nie były nadmiernie filtrowane lub pasteryzowane, są najbardziej narażone na złe skutki nie właściwego transportu lub składowania. Wino, które zostało zamrożone podczas przewozu lub składowania, również wypchnie korek do góry, a chociaż zamarznięcie nie jest tak szkodliwe, jak przegrzanie, to oba te stany są niebezpieczne dla zdrowia wina. Korek, który wystaje ponad krawędź szyjki butelki, jest zawsze złym znakiem i taka butelka powinna zostać zdjęta z półki i nigdy, pod żadnym pozorem, nie powinna zostać sprzedana.

Jest jeszcze jeden znak świadczący o niewłaściwym składowaniu wina. Chociaż zazwyczaj jego obecność można stwierdzić dopiero po dekantowaniu, to czasami pojawia się na szyjce butelki. Wina, które były wystawione na działanie bardzo wysokich temperatur, a w szczególności głębokie, bogate, intensywne wina czerwone często formują nalot lub mgiełkę z barwnej substancji wewnątrz butelki. W przypadku Bordeaux, które nie ma jeszcze trzech lat, taki nalot wskazuje zazwyczaj, że wino zostało wystawione na działanie bardzo wysokich temperatur i z całą pewnością zostało uszkodzone. Trzeba być jednak ostrożnym, ponieważ ten rodzaj osadu nie zawsze świadczy o zepsutym winie – dobre porto wytrąca go regularnie, podobnie jak masywne, bogate wina z doliny Rodanu i wina piemonckie.

Z drugiej strony musimy zwrócić uwagę jeszcze na dwa zjawiska, które konsumenci notorycznie biorą za oznaki zepsutego wina, choć doprawdy trudno bardziej rozminąć się z prawdą. Wielu nabywców zwraca butelki wina z najgorszego z możliwych powodów, a mianowicie z powodu niewielkiej warstwy osadu na dnie butelki. Jak na ironię, w rzeczywistości jest ona największą oznaką zdrowia, jaką można znaleźć w butelce wina. Zapamiętajmy jednak, że wina białe rzadko wytrącają osad, a także, że nieczęsto można go znaleźć w młodych winach, które nie mają jeszcze dwóch lub trzech lat. Maleńkie cząsteczki piaskowego osadu, które opadają na dno butelki, wskazują po prostu, że wino to zostało wyprodukowane w naturalny sposób i nie zostało poddane gwałtownej filtracji pozbawiającej go smaku i charakteru. Takie wino żyje naprawdę i zachowało zazwyczaj wszystkie swoje naturalne smaki.

Innym powodem, dla którego konsumenci zwracają butelki sprzedawcom, jest obecność małych kryształków estru kwasu winnego. Kryształki te można znaleźć we wszystkich rodzajach wina, najczęściej jednak w białych winach w Niemiec i Alzacji. Często połyskują i przypominają maleńkie okruszki szkła, w rzeczywistości jednak wskazują po prostu na to, że wino zostało wystawione podczas transportu na temperaturę poniżej 4°C, co spowodowało wytrącenie się kryształków estru kwasu winnego. Są one nieszkodliwe, pozbawione smaku i całkowicie na miejscu w wielu butelkach wina. Nie wpływają w żaden sposób na jego jakość, a ich obecność oznacza zazwyczaj, że wino nie zostało poddane podczas wiwifikacji szkodliwemu procesowi schładzania dla celów czysto kosmetycznych.

Na szczęście dzisiaj większość lepszych sprzedawców, hurtowników i importerów wina bardziej już zdaje sobie sprawę ze szkód, jakie mogą powstać w przypadku przewożenia wina w nie chłodzonych kontenerach, szczególnie w środku lata. Wciąż jednak jeszcze zbyt wiele win zostaje uszkodzonych na skutek niewłaściwych warunków transportu i składowania, a cierpi na tym konsument. Ogólna zasada jest taka, że dla szlachetnych win wysoka temperatura jest bardziej niebezpieczna niż niska. Pamiętajmy, że istnieje wciąż wielu sprzedawców, hurtowników i importerów, którzy obchodzą się z winem w taki sam sposób, w jaki traktują piwo lub mocniejsze alkohole. W tej sytuacji, dla swojego własnego dobra, konsument powinien dysponować pewną wiedzą, zanim kupi butelkę wina.

Poprawiony: wtorek, 21 października 2008 09:03